"Nie lubię tego, gdy mnie ranisz, kochanie
Dlaczego musisz to robić?
Powiedz mi to, gdy moje łzy będą spływać po policzku
Czy czujesz się jak mężczyzna?"
- Znowu Harry? Poważnie? - krzyknęłam a łzy zaczęły spływać w dół po mojej twarzy
- Maddie, ty nie rozumiesz, to nie była moja wina, że do mnie przyszła. Nie mogłem tego przewidzieć. Mógłbym? - odkrzyknął, znowu wprowadzając mnie w błąd
Mam dość jego zachowania i jego przyzwyczajenia do oszustwa. To uczucie. On tego nie zrobił. On po prostu mnie krzywdzi, żeby zobaczyć ten ból w moich oczach, łzy, gwałtownie spływające po moich policzkach.
- Skończyłam, Harry. Zrobiłeś to po raz kolejny i nie mogę dużej tego robić. Nie mogę udawać, że wszystko jest w porządku, kiedy nie jest! Wciąż robisz to samo, każdej nocy imprezujesz, wracasz o 3 nad ranem, całujesz przypadkowe dziewczyny, prawdopodobnie z nimi spałeś a ty nadal oczekujesz że z tobą będę? Nie mówisz tego poważnie.
Poszłam w stronę naszej wspólnej sypialni i zaczęłam pakować swoje ubrania do walizki, gotowa by go zostawić. Poczułam rękę chwytającą moje ramie.
- Maddie, co ty robisz? - zapytał ze zmylonym wyrazem twarzy
- Odchodzę, a na co to do cholery wygląda, Harry?
- Proszę, nie odchodź - wyszeptał spoglądając w dół
- Nie dawaj mi smutnych spojrzeń, Styles. Przestało to na mnie działać jakiś czas temu. - Powiedziałam wzdychając.
Zamknęłam walizkę, a Harry usiadł na łóżku patrząc na mnie wyglądając jak zagubione zwierzątko.
- Co?
Splunął, wyraźnie zraniony i na prawdę zły.
- Proszę, nie odchodź. Potrzebuję Cię.
- Nie, nie potrzebujesz. Będzie ci lepiej beze mnie - Westchnęłam ocierając łzy spływające w dół.
Podniosłam walizkę i dałam mu całusa, naszego ostatniego i udałam się w kierunku drzwi opuszczając pokój. Nagle odwróciłam się na piętach i spytałam:
- Dlaczego? - Patrzył na mnie z wyraźnym zdezorientowaniem
- Dlaczego co?
- Dlaczego to robisz? Lubisz patrzeć jak płaczę? Czyni cię to czymś wiecej, niż tylko mężczyzną?
Westchnął i wstał podchodząc do mnie i chwytając moje obie ręce, delikatnie zaczął pocierać je kciukami i Oparł czoło o moje. Mam wrażenie, jakby bał się powiedzieć cokolwiek.
Poszłam w stronę naszej wspólnej sypialni i zaczęłam pakować swoje ubrania do walizki, gotowa by go zostawić. Poczułam rękę chwytającą moje ramie.
- Maddie, co ty robisz? - zapytał ze zmylonym wyrazem twarzy
- Odchodzę, a na co to do cholery wygląda, Harry?
- Proszę, nie odchodź - wyszeptał spoglądając w dół
- Nie dawaj mi smutnych spojrzeń, Styles. Przestało to na mnie działać jakiś czas temu. - Powiedziałam wzdychając.
Zamknęłam walizkę, a Harry usiadł na łóżku patrząc na mnie wyglądając jak zagubione zwierzątko.
- Co?
Splunął, wyraźnie zraniony i na prawdę zły.
- Proszę, nie odchodź. Potrzebuję Cię.
- Nie, nie potrzebujesz. Będzie ci lepiej beze mnie - Westchnęłam ocierając łzy spływające w dół.
Podniosłam walizkę i dałam mu całusa, naszego ostatniego i udałam się w kierunku drzwi opuszczając pokój. Nagle odwróciłam się na piętach i spytałam:
- Dlaczego? - Patrzył na mnie z wyraźnym zdezorientowaniem
- Dlaczego co?
- Dlaczego to robisz? Lubisz patrzeć jak płaczę? Czyni cię to czymś wiecej, niż tylko mężczyzną?
Westchnął i wstał podchodząc do mnie i chwytając moje obie ręce, delikatnie zaczął pocierać je kciukami i Oparł czoło o moje. Mam wrażenie, jakby bał się powiedzieć cokolwiek.
- Tak jak myślałam.... Do widzenia Harry - powiedziałam gwałtownie idąc w stronę drzwi i zostawiając Harrego samego. - On ma czarne serce - wyszeptałam do siebie otwierając drzwi i zamykając je z drugiej strony. Tym razem, na dobre.
* * *
Okeej, więc to jest przetłumaczony przeze mnie 1 one shot. Wiem, że nie tłumaczę idealnie i mogą pojawić się błędy, więc proszę o wyrozumiałość:) Jest on krótki, ponieważ dłuższe bałam się zaczynać.
link do oryginału: http://onedirectionfanfiction.com/viewstory.php?sid=81368&chapter=1
w oryginale jest napisane że każdy ma wstawić swoje imię zamiast "Maddie" ale ja wolałam je dodać.
w oryginale jest napisane że każdy ma wstawić swoje imię zamiast "Maddie" ale ja wolałam je dodać.